Amelka ma już 2 tygodnie i 2 dni ;) Jest bardzo grzeczna .Na początku potrafiła nawet spać po 7 godzin , ale teraz już śpi trochę krócej .. i bardzo dużo jje. Mało płacze tylko wtedy kiedy jest głodna. dokarmiam ją bebikiem bo nie wyrabiam , czuje nawet czasami że mleka nie mam bo ona ssie i ssie nawet po trzy godziny i martwię się że po prostu pokarmu dużo nie mam.,a jak daje jej bebiko to wiem ile zjadła itp .. A z Mateuszem ...no trochę się działo ..
W szpitalu dowiedziałam się że tam gdzie mu parcę załatwiłam to na mnie tak nagadał że jak gdyby ktoś mnie nie znał to by pomyślał że jestem jakaś szurnięta.. Przed porodem przyszedł mnie odwiedzić na godzinę .Z wielką awanturą ,wyklinał mnie i zachowywał się jak opętany a to dlatego że przyszedł w tym akurat momencie kiedy siedziałam sobie z sąsiadem na ławce przed szpitalem , bo on w przeciwieństwie do Mateusza umiał mnie odwiedzać pisać i dzwonić z pytaniem jak się czuje.Mateusz wpadł w furie i mówił ze to mój chłopak że cała jego dzielnica będzie się ze mnie śmiała bo sobie znalazłam chłopaka . Aha. A to tylko sąsiad którego znam od kilku lat i nigdy w życiu bym się nim nie zainteresowała. Potem jakoś mu przeszło i zaczął opowiadać jak mu się super żyje samemu jak sobie dużo pije imprezuje i jakieś głupoty .
oczywiście przykro mi było ale nie dałam po sobie poznać .Na poród oczywiście nie przyszedł ..., urodziłam o 12 :45 a i tak przyszedł następnego dnia.. Dlaczego ? Bo musiał opić zdrowie córeczki . Aha . Opić zdrowie córeczki której nawet nie widział. Znowu mi było przykro , ponieważ myślę ze powinien chociaż przyjść i ją najpierw zobaczyć . Następnego dnia przyszedł z koleżanka i kolegą . przy czym w ogóle nie zwrócił na nią uwagi. .Gadał sobie tylko ze swoimi super przyjaciółmi ,... No i od tego czasu pisał do mnie codziennie jak się czuje , jak nasza córeczka. itp . tydzień po porodzie znowu tam zaczęliśmy pisać i dałam mu do zrozumienia że go już nie kocham ... a on z pytaniem " Czyli my już nigdy nie będziemy razem ? "
napisałam mu że nie a on pyta dlaczego ? odpowiadam mu ze wybrał kolegów że wiem ze już nigdy się nie zmieni i ze teraz skupiam się na sobie i dziecku . żeby się nie złościł i że nie chciałam żeby tak wyszło
po dwóch godzinach odpisał "pożałujesz tego " .Potem wogóle przestał pisać nawet pytać się Amelkę to napisałam do niego żeby sie ogarnął zeby traktował mnie jak koleżankę i zeby ze mną wychował dziecko a on mówi ze nie umie traktować mnie jak koleżankę. no i tak pisaliśmy parę godzin i pomyślałam sobie "dobrze dam mu ostatnią szanse ale robie to dla dziecka " i od tamtej pory spotkaliśmy się sami tylko raz